Do tragedii w Janikach Wielkich doszło pod koniec lipca, rok temu. Szybko ustalono, że związek ze zdarzeniem może mieć ich syn, który odjechał samochodem przed przyjazdem policjantów. Jadącego w stronę granicy z Niemcami mężczyznę zatrzymano kilka godzin później w woj. zachodniopomorskim, po policyjnym pościgu. Przedstawiono mu wówczas zarzuty dokonania zabójstwa matki i ojca.
O zakończeniu śledztwa w tej sprawie poinformowała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Elblągu Ewa Ziębka. Przekazała, że iławska prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Elblągu wniosek o umorzenie postępowania karnego przeciwko Kamilowi M. oraz zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym.
- Podstawą skierowania wniosku jest stwierdzenie, że podejrzany nie popełnił zarzucanych mu przestępstw z uwagi na niemożność rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem – dodała.
W toku śledztwa prokuratura uzyskała opinię sądowo-psychiatryczną, która wskazała, że w chwili czynu podejrzany był niepoczytalny. Jednocześnie - w ocenie biegłych - konieczne jest umieszczenie go w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym z uwagi na wysokie prawdopodobieństwo ponownego dokonania podobnego czynu i niebezpieczeństwo jakie stwarza on dla porządku prawnego.
Po zabójstwie prokuratura informowała, że przyczyną śmierci 77-letniego mężczyzny i 71-letniej kobiety były rany kłute zadane kuchennym nożem.