Cyrk "Heca" w Lipinkach w gminie Biskupiec Pomorski powstał w 1996 r. Łącznie przez ręce Ewy Dembek, dziś już nieżyjącej animatorki kultury i samorządowca, przeszło ponad 200 podopiecznych. Wśród nich był Filip Suliński. Do grupy cyrkowej trafił, gdy miał sześć lat. Połknął bakcyla! Już wtedy poczuł, że to jest coś, co chce robić w życiu. Ale... część dalszego otoczenia sądziła, że to tylko zajawka.
- Dobrze, że mogłem liczyć na wsparcie rodziny - wspomina Filip. - A dziś... jest to mój sposób na życie!
Zaczął od jednokołowego rowerka. Sześć dni po sześć godzin dziennie jako sześciolatek ćwiczył i ćwiczył... Pojawiła się też żonglerka, akrobatyka, akrobatyka powietrzna i chodzenie na szczudłach. A to tylko cząstka tego, czego uczył się w "Hecy".
Każde lato spędzał na obozach cyrkowych. Łącznie naliczył ich aż 16! Jednak skończył gimnazjum, co zbiegło się ze smutnym czasem - żałoby po śmierci założycielki grupy "Heca", Ewy Dembek.
- Próbowałem wtedy innych rzeczy. Cyrk był wówczas jedną z ostatnich opcji - opowiada Filip. A jednak jego fascynacja cyrkiem, pasja i - jak się okazało - sposób zarabiania na życie - mają już 18 lat!
Jak to się stało, że jednak wrócił na dobre do sztuki cyrkowej? I w dodatku propaguje ją w popularnym telewizyjnym talent-show, czyli programie "Mam Talent"?